- Nie.

- Jestem agentką ISS. Cullenowie żyją i są bezpieczni. A ty jesteś skończony - oznajmiła pewnym głosem.
Ludzie Blaque'a bronili się do upadłego. Wściekła seria z broni maszynowej przecięła pokład, zasypując głowę Edwarda gradem odłamków drewna i szkła. Nawet tego nie poczuł. W jego mózgu została tylko jedna myśl. Bella jest w rękach Blaque'a. Jeszcze żyje, ale czasu mają coraz mniej. Skulił się i chyłkiem dobiegł do steru. Potem bezszelestnie zanurzył się w czarną otchłań wody. Odgłosy coraz rzadszych wystrzałów i krzyki mężczyzn niosły się daleko po spokojnym morzu. Edward widział, jak z pokładu jachtu ktoś skacze i co sił płynie do dalekiego brzegu. W pewnej chwili otarł się o unoszące się na wodzie zwłoki. Odepchnął je i ostrożnie podpłynął do burty.
przed każdym graczem. Wewnątrz tych krążków każdy z nich umieszczał sztony.
- Kupiłem go jakieś trzydzieści lat temu od starego Talbota - mówił opasły książę, gdy
szufladę. Wcisnęła rubin pomiędzy muślinowe halsztuki i batystowe koszule. W lustrze
- Moje serce od dawna należy do lorda Draxingera.
Bella dostrzegła niechęć, z jaką zerknął na dzbanek z herbatą. Mimo to usiadł i wziął od ojca filiżankę.
serce chciało wyskoczyć z piersi.
- Bynajmniej. W każdym razie miałem łatwiej niż Jack, drugi z kolei syn. Pierwsza
Turniej wista otwarto słonecznego popołudnia na terenach targowych, położonych
- Obecność innej młodej damy może się okazać pomocna - poparł ją Lieven.
kompani, a także wszyscy inni w tym okropnym Londynie, uznał ją za ladacznicę.
Zagryzł wargę, układając sobie w głowie cały plan rozmowy z Filipem. Musi mu
- Dobrze, zostawmy to. - Edward uznał, że nie ma sensu drążyć tego tematu. Były inne, które w tej chwili obchodziły go bardziej. - Dlaczego wybraliście Isabellę?


dzisiejsza młodzież nie chce brać odpowiedzialności za swoje czyny. Niektórzy zaczną

Tallant wylosował najkrótszą słomkę i tym samym rozpoczynał pierwsze rozdanie.
Nagle przypomniał sobie jeźdźców, których minął zeszłej nocy w powozie. Och, te ich
ostrożnie muszelkę w dłoń.

- Jakie zamieszanie?

Luke planował spędzić resztę nocy na obserwacji domu Shepa. Nazajutrz zaś chciał
Głos Manna zamarł. Po chwili psycholog dodał już ciszej, spokojniej:
110

- Czy nie taki właśnie był cel mojego przyjazdu do Cordiny?

decyzję w tej sprawie. Teraz wszystko zależy od tego, kiedy Berthie da za wygraną.
190
- Jak pan powiedział? O której pan tu przyjechał? - spytał siedzący